partnerzy projektu

  • Projekt jeszcze nie ma partnerów

Serdeczny to pierwszy autorski spektakl duetu reżysersko-dramaturgicznego Aleksandry Jakubczak i Krzysztofa Szekalskiego. Punktem wyjścia był napisany przez Krzysztofa tekst, który postanowiliśmy zrealizować razem z fantastycznymi aktorami: Anią Gorajską, Dobromirem Dymeckim i Sebastianem Stankiewiczem. Nasz projekt został wyróżniony w konkursie OFF premiery/ prezentacje Teatru Ósmego Dnia w Poznaniu, gdzie odbędą się dwa pokazy premierowe – 29. i 30. listopada 2013. Aby jednak premiera mogła przybrac wymarzony przez nas kształt, potrzebujemy dodatkowego wsparcia od Was!

O SPEKTAKLU

Osią spektaklu jest narracja głównego bohatera, JA, który usiłuje dotrzeć do własnych początków, zrekonstruować fakty i uporządkować obrazy z przeszłości po to, aby dojść do doświadczenia bazowego, konstytuującego to, kim jest i kim stał się na drodze do swoich marzeń o aktorstwie, pisaniu, o wielkim mieście, Warszawie. Próba rekonstrukcji łączy obrazy dzisiejszej Warszawy, dzieciństwa na białostocczyźnie, odprysków rozmów i spotkań, które nie układają się w jasny, linearny sens. Jakie znaczenie dla „tu i teraz” mają wydarzenia z dzieciństwa i wczesnej młodości? Mała wiejska parafia, grupa osób z nią związanych, które wzięły pod opiekę młodego chłopaka, pomagały mu rozwijać pasje, poznawać świat - mniej lub bardziej subtelnych przesunięć, nadużyć i możliwych dwuznaczności relacji opiekun-uczeń.

Scenariusz oparty jest na biografii autora, dlatego relacja realności i teatralnej fikcji jest równie silnym wątkiem, co główny temat opowieści, która rozpisana jest na trzy głosy-postaci, które także oparte są na realności grających je aktorów. Ineteresuje nas, jakie możliwości może dawać w teatrze materiał biograficzny, rekonstruowanie, performowanie i powoływanie opowieści, która zdarzyła się naprawdę, znajomemu, przyjacielowi, (nie)jednemu z nas.

Nasz projekt został wyróżniony w konkursie OFF premiery/ prezentacje Teatru Ósmego Dnia w Poznaniu, gdzie odbędą się dwa pokazy premierowe – 29. i 30. listopada 2013.

 

KIM JESTEŚMY

Aleksandra Jakubczak, rocznik ‘83. Absolwentka wiedzy o teatrze Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Studium Przekładu Literackiego na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Obecnie studentka trzeciego roku reżyserii w Akademii Teatralnej w Warszawie. Współpracowała z Lubuskim Teatrem w Zielonej Górze, Teatrem Na Woli w Warszawie oraz Teatrem Polskim w Bydgoszczy, gdzie w październiku tego roku zrealizowała spektakl dokumentalny Zachem. Interwencja (reż. Jakubczak/Wdowik).

Krzysztof Szekalski, rocznik 1976. Aktor, dramatopisarz. Ukończył wydział aktorski PWST w Krakowie. W latach 2000 – 2006 aktor Teatru Dramatycznego w Warszawie. Grał w takich spektaklach jak: Prorok Ilia Mikołaja Grabowskiego; Wymazywanie i Mewa w reżyserii Krystiana Lupy; The show must go on Jerome’a Bela. Jest także autorem sztuk teatralnych. Trzy z nich zostały zakwalifikowane do półfinałów Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej. Monodram jego autorstwa, Samospalenie (premiera w Warszawie, 2013), został wyróżniony w konkursie Sztuka Monologu organizowanym przez Laboratorium Dramatu. Jest także laureatem XI konkursu poetyckiego im. Jana Kulki organizowanego przez Dom Środowisk Twórczych w Łomży.

Anna Gorajska, rocznik '86. Ukończyła wydział aktorski krakowskiej PWST. Jest etatową aktorką Teatru Dramatycznego w Warszawie. W tym teatrze można ją było zobaczyć m.in. w Kontraktach kupieckich w reż. Pawła Miśkiewicza czy Powstaniu w reż. Radosława Rychcika. Ponadto współpracuje z innymi scenami: Narodowym Teatrem Starym w Krakowie ( zagrała tam m.in. w Bólu fantomowym w reż. Radosława Rychcika) i Teatrem Nowym w Krakowie ( Versus w reż. Radosława Rychcika) , a także z Teatrem Ateneum (Moja córeczka w reż. Marka Fiedora). W 2007 r. otrzymała I nagrodę na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki Dramatycznej w Petersburgu. Rok później uzyskała wyróżnienie aktorskie na Festiwalu Boska Komedia za spektakl Versus. Na Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi zdobyła pierwszą nagrodę za rolę Florentyny w spektaklu dyplomowym Zatopiona katedra w reż. Anny Augustynowicz.

Dobromir Dymecki, rocznik ‘85. Absolwent wydziału aktorskiego PWSFTviT w Łodzi. Współpracował z Teatrem im. Stefana Jaracza w Łodzi, Teatrem Nowym w Łodzi, Teatrem Dramatycznym w Warszawie (tam zagrał w spektaklach W imię Jakuba S. Moniki Strzępki oraz Kto zabił Aldonę Iwanowną Michała Kmiecika czy Powstanie Radka Rychcika). Obecnie jest aktorem teatru Narodowego w Warszawie.

Sebastian Stankiewicz, rocznik ‘78. Absolwent wydziału lalkarskiego PWST w Krakowie Filia we Wrocławiu. W teatrze debiutował w 2008 roku w warszawskim Teatrze Wytwórnia. Gra w takich spektaklach jak: Był sobie Andrzej Andrzej Andrzej i... Andrzej Moniki Strzępki oraz W pustyni i w puszczy. Z Sienkiewicza i innych Bartka Frąckowiaka. Ma na swoim koncie także występy w filmach i teledyskach. Od lat związany z niezależnym środowiskiem twórców filmowych.

NA CO ZBIERAMY

Dodatkowe fundusze potrzebne nam są na stworzenie i realizację muzyki oraz części scenografii do naszego spektaklu. Część uzbieranych środków przeznaczymy także na promocję, ponieważ bardzo chcemy, aby Serdeczny żył i był grany nie tylko w Poznaniu, ale także w innych ośrodkach teatralnych.

0 komentarzy

patroni projektu

  • Projekt jeszcze nie ma patronów

Aktualizacje

  • FRAGMENT 3.

    Urodziłem się w windzie. Między piętrami. Matkę wzięły skurcze już w karetce. Ojciec też był nieprzytomny. Koledzy przywieźli go z pracy na sygnale. Ojciec pracował w transporcie sanitarnym. Odnieśli go prosto do łóżka, tak był pijany. Matka poprosiła sąsiada, żeby wezwał inne pogotowie, bo koledzy ojca są niedysponowani. Dobijałem się już od południa. Od południa na dalekiej północy. Powieźli ją umęczoną do powiatowego szpitala. Dobijałem się w karetce. Nie słyszeli. Windą na 4 piętro. Między drugim, a trzecim albo trzecim, a czwartym w okolicy północy. Tuż przed północą. Pijany lekarz zatrzymał windę. Opieprzyli matkę. Że nie dotrzymała. Z windy do sali porodowej było kilka kroków. Nie dała rady. Dobiłem się. Potem żartowali z niej. Była obiektem kpin, jak to się mówi. Nie miała pieniędzy, żeby je uciszyć. Mówili do niej windziara. Między drugim a trzecim albo trzecim czy czwartym lekarz nie chciał odciąć pępowiny. Zębami nie będzie odgryzał. Musieli oczyścić windę z krwi. Strasznie się wkurwiły pielęgniarki, które musiały to robić. Nie mogła windziara dotrzymać, nie mogła? Jakby się zaparła, to by utrzymała, windziara cholerna. To teraz niech se leży i czeka. Bo my, jak tu już dwadzieścia pięć lat harujemy za pół darmo, to żeśmy krwi z windy nie zlizywały. A lekarze chętnie przyjmowali dary ze Wschodu i z Zachodu. Windziara nie miała żadnych darów. To niech czeka albo se dziurę zaszyje. Niech se główkę z powrotem zassie. Straszne ilości takich dzieci polskie państwo przyjęło i rosło w siłę. Już od pierwszej chwili się dziecko uświadamiało i hartowało, już od pierwszej chwili mały człowieczek państwowy był zapoznawany z oparami alkoholu przez służby medyczne. Dlatego polskie niemowlę po wychyleniu główki zaczynało krzyczeć głośniej, niż niemowlę zachodnie. W windzie przez pijanego lekarza. Syn windziary. To nie wróżyło nic dobrego.

  • FRAGMENT 2.

    Przejście podziemne pod skrzyżowaniem dróg. Marszałkowska – Aleje Jerozolimskie. Węzeł-aorta, jądro ciemności, środek pajęczyny. Tysiąc twarzy. Twarzy rozedrganych, twarzy znajomych i obcych. Dziesiąta część sekundy i można się zatracić, uprzedmiotowić całkiem mrocznie i tanio, całkiem pożądliwie. Można dać się głupio uwieść, można sobie nagle dużo obiecać. Te milczące, bez kołnierzyka, z podwójnym biustonoszem, te strażniczki ładu publicznego z pagonami, te wyuzdane po operacjach – te usta a’la Lana del Ray zasysają najbardziej, te sztywne manekiny elegancji o wąskich ustach, te zrozpaczone, za tysiąc trzysta za osiem godzin za ladą, minus za czynsz, i opłaty, zostaje 300 na pastę do zębów i butów, te przy nadziei, po raz drugi, trzeci, po raz czwarty przy nadziei, te idące bez opamiętania w 33 dni płatnego urlopu, te podskakujące w roześmianiu, pomaturzaste straszydła, te odchodzące od zmysłów, katolickie podrygi, te rozmodlone cicho stąpające, w drodze po siedem tysiów na rękę, idące tak cichuteńko, żeby nikt się nie dowiedział, ile mają na tę rękę, te groteskowe w szmaty zawinięte, już nie z Rumunii, tylko ze Śródmieścia. Można też przejść jak najszybciej na drugą stronę, na taki powiedzmy drugi brzeg. Choć czasem wydaje się, że się nie przejdzie, że się nie zdąży, to wszystko runie, na łeb na szyję, że w odpowiednim czasie i miejscu jakiś desperat ze Śródmieścia, albo z jedna z tych sierot przyjezdnych rozniesie to w pył, podłoży ładunek w metrze Centrum lub właśnie tam. Uśmiechnięty zamachowiec w uniformie ochroniarza albo kominiarza. Wszyscy złapią się za guziczki na szczęście i nagle wielkie bum!!!

  • FRAGMENT 1.

    Kiedy Klaus Kinski puszcza Caruso w Fitzcarraldo Herzoga, płynąc statkiem rzeką, pośrodku dżungli, to mnie to porusza. Enrico Caruso z gramofonu na korbkę śpiewający Ridi Pagliaccio, wokół cisza, nawet ptaki się zastanawiają, o co chodzi, w zaroślach kurwa dzikusy, napinają cięciwy łuków i Kinski, który marzy, żeby zbudować operę w dżungli południowo-amerykańskiej. Obok Claudia Cardinale, ta czarna Włoszka, to jest też zachwycające. Kinski chce zbudować operę w środku dżungli. Mick Jagger miał to grać, Jack Nicholson miał to grać, Jason Robards też. Wszyscy mieli zdjęcia próbne. Mick Jagger był zajebisty. Ale zachorował, czy się zakochał w Davidzie Bowie, nie pamiętam. Musiał to zagrać jakiś wariat. Święty wariat. Ktoś jebnięty. Ktoś po całości. Z odchyłem, ale niepospolitym. Kinski wykosił wszystkich. Jagger sobie potem odbił na trasie koncertowej Rolling Stonesów. Ale to Kinski był w środku dżungli razem z Enrico...

Pokaż więcej

Pytania i odpowiedzi

zgłoś nadużycie

Dołącz do dyskusji